Witam, bardzo się cieszę, ze mogłam przeczytać te ważne informacje. Pytacie o wiek. No cóż. To nie ja lecz moja córka ma LSA.
Gdy postawiono diagnozę miała 4 lata. Teraz ma 8. Zaczeło się o potężnej infekcji po basenie. Poszłam do dzieciecego ginekologa. Ten od razu chciał pobiearc próbke a panie ginekolozki, które się zbiegły były tyleż przestraszone co bezradne. Poszłam z dzieckiem do dermatologa - szpitala dermatologicznego. Tu od razu ordynator postawiła diagnozę. Miesiąc walczyłyśmy z infekcją. zaczęły sie problemy z defakacją i robieniem siusiu. Sprawiało to ból. Pojawiły się zaparcia. Mamy zakaz jazdy na rowerze i kąpieli w basenie.
Okresowo na dwa małe zbielenia wielkości ziarnka grochu stosujemy maść Protpic. Pulsacyjnie. Jedno zbielenie ustapiło. Teraz pojawiło się znowu po 3 latach. I znów będziemy smarować.
Okres dojrzewania niesie dla mojej córki szansę remisji i to trwałej z dziećmi ponoć tak jest. Niektórymi.
Z LSA ponoć tak jest, że jeśłi nie daje objawów to wykrywana jest dopiero wtedy gdy dziewczyna zaczyna "uczęszczać" do ginekologa lub pojawią się objawy silnego ścieńczenia błony - pieczenie itp.
Trzymam za Was kciuki. I za swoje dziecko też. Choroba nie jest dziedziczna. Raczej wskazuje na skłonności do wystąpienia w wieku póżniejszym innych chorób z autoagresji. To wada systemu immunologicznego.